W warunkach wojny na pełną skalę, gdy naziemna infrastruktura łączności jest stale zagrożona, internet satelitarny stał się krytycznie ważny dla Ukrainy. W tym kontekście pojawienie się usługi UASAT, zainicjowanej przez ukraińską firmę Stetman, wywołało znaczny rezonans.
Obecnie Ukraina nie posiada własnych satelitów komunikacyjnych. Dziś więc przyjrzymy się technologii oferowanej przez UASAT i czy Ukraina naprawdę będzie miała teraz własnego Starlinka.
Wiosną 2025 roku założyciel firmy Stetman, Dmytro Stetsenko, oświadczył na swoim Facebooku, że UASAT będzie mógł zastąpić Starlinka w Ukrainie.
„Dzięki temu Ukraina będzie miała nie tylko alternatywy dla Starlinka, któremu szczerze jesteśmy wdzięczni za terminowe wsparcie technologiczne i z którym będziemy kontynuować współpracę, ale także własną produkcję sprzętu satelitarnego” – pisze w swoim poście.
Mówi się w szczególności o trzech projektach pod tą marką: UASAT GEO 74, UASAT GEO Blade, UASAT Leo.
Na przykład, pierwszy projekt – to terminale satelitarne, które, jak pozycjonuje to UASAT, są przystosowane do warunków polowych z ochroną przed walką elektroniczną (WE).
"Rozwiązanie do stałego lub tymczasowego rozmieszczenia. Zintegrowane do pracy w oparciu o satelitę geostacjonarnego Jupiter 3", – wyjaśnia CEO firmy w wywiadzie dla Mind.
I to właśnie budzi pytania, ponieważ wróg aktywnie wykrywa takie połączenia i geolokalizację terminala.
UASAT GEO Blade to z kolei terminale, które działają w ruchu. W tym celu w kwietniu 2025 roku firma Stetman zawarła partnerstwo ze szwajcarską firmą Requtech w sprawie licencyjnej produkcji terminali dla satelitów na orbitach GEO i LEO. W szczególności, które mogą działać w oparciu o platformy OneWeb i Intelsat.
Jednak sam Dmytro Stetsenko twierdzi, że technologie OneWeb nie są brane pod uwagę, a do stworzenia konstelacji satelitów na niskiej orbicie wybrali, cytując, „potężną firmę”. Jednak jaka to firma – nie jest ogłaszane.
Oświadczenia, że Ukraina otrzyma „własnego Starlinka”, dotyczą trzeciego projektu – UASAT Leo, który przewiduje stworzenie własnej konstelacji satelitów LEO, co wymaga inwestycji w wysokości 634 mln dolarów. Oczekiwania są tu bardzo wysokie: pełna niezależność i kontrola nad siecią satelitarną. W rzeczywistości UASAT będzie działać jako integrator usług, wykorzystując przepustowość zagranicznych platform satelitarnych, dlatego czy można nazwać to niezależnością – pozostaje pytaniem otwartym.
GEO – nie LEO: na czym polega różnica?
W istocie jest to konfrontacja dwóch zasadniczo różnych architektur technologicznych: geostacjonarnej (GEO) i niskiej orbity okołoziemskiej (LEO).
Różnią się one, między innymi, wysokością orbity, co bezpośrednio wpływa na szybkość transmisji sygnału, a to jest ważne.
Satelita GEO znajduje się na wysokości około 36 000 km nad Ziemią, dlatego sygnał pokonuje dość dużą odległość. Satelita porusza się z taką samą prędkością jak Ziemia i znajduje się w stałym punkcie. Z powodu takiej odległości opóźnienie sygnału może wynosić 600–700 milisekund. To sprawia, że systemy GEO są nieodpowiednie do działań wymagających natychmiastowej reakcji, takich jak sterowanie dronami czy połączenia wideo.
Ponadto, dla systemu GEO charakterystyczne są limity objętości szybkiego ruchu, po przekroczeniu których prędkość spada. Stabilność połączenia może zależeć od obciążenia sieci i warunków pogodowych – i to jest typowe dla łączności GEO w ogóle.
Jednocześnie Starlink działa na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO) na wysokości zaledwie 500 km nad Ziemią, czyli jest 70 razy bliżej abonenta. Zapewnia to możliwość komfortowego prowadzenia wideokonferencji, transmisji strumieniowych i, co najważniejsze, używania systemów, gdzie niezbędna jest szybkość reakcji do zdalnego sterowania taktycznymi systemami wojskowymi. Dodatkowo, system Starlink składa się z konstelacji satelitów. Działa w taki sposób, że sygnały są przesyłane nie tylko między stacją naziemną a satelitą, ale także z jednego satelity na drugi. Dzięki temu, nawet gdy jeden satelita, na przykład, ulegnie awarii – jego pracę kompensują inne, co zwiększa stabilność i zapewnia ciągłe połączenie.
Ilustracja różnicy między satelitami GEO a LEO
Przepaść cenowa między UASAT a Starlinkiem
Kwestia taryf pozostaje odrębnym tematem. Obecnie plany UASAT są znacznie droższe niż te oferowane przez Starlink, gdzie podstawowy abonament na 50 GB kosztuje 50 USD, a nielimitowany – 95 USD miesięcznie. UASAT oferuje kilka wariantów taryf, które jednak są skierowane do wysokiego segmentu korporacyjnego.
Na przykład, pakiety z ograniczonym ruchem zaczynają się od 2 904 UAH (około 68 USD) za 50 GB (z prędkością 5 Mbit/s wysyłania i 50 Mbit/s pobierania) i rosną do 7 128 UAH (około 168 USD) za 500 GB (z prędkością 5/100 Mbit/s). Jeśli chodzi o pakiety nielimitowane, to koszt waha się od 5 525 UAH (około 130 USD) za podstawowy nielimitowany z prędkością 5/10 Mbit/s do 21 240 UAH (około 499 USD) za maksymalny nielimitowany z prędkością 5/100 Mbit/s.
I ogólnie, sam fakt, że firma przedstawia cennik jako roczny abonament, a w rzeczywistości jest on miesięczny – również budzi pytania.
„Koszt miesięcznej subskrypcji +20%, stosowany w przypadku ciągłego korzystania z usługi krócej niż 12 miesięcy”, – podano na stronie firmy.
Realność pojawienia się alternatywy dla Starlinka w Ukrainie
Faktycznie UASAT nie może być pełnoprawnym zamiennikiem Starlinka, między innymi z powodu ograniczeń technologicznych.
Oczywiste jest, że architektura orbity geostacjonarnej (GEO) z jej wysokim opóźnieniem (600–700 milisekund) fizycznie nie może zapewnić takiej szybkości reakcji, która jest krytyczna dla wojskowych operacji taktycznych, gdzie Starlink dominuje z wartościami 20-40 milisekund. Ponadto, pomimo deklaracji o potrzebie posiadania własnej, niezależnej alternatywy, UASAT obecnie działa na dzierżawionych satelitach zagranicznych operatorów, co podważa osiągnięcie pełnej niezależności komunikacyjnej.
Warto pamiętać również o wysokich kosztach sprzętu, braku sieci serwisowej i droższych planach taryfowych, które automatycznie zapewniają dostęp do usługi tylko klientom korporacyjnym i strukturom państwowym. Tworzy to sytuację, w której deklaracja alternatywy dla Starlinka zderza się z rzeczywistością: jest to zasób droższy, wolniejszy w reakcji i technologicznie zależny.
Zatem, mimo że UASAT pozycjonuje się jako ukraińska usługa internetu satelitarnego, pytanie, czy jest to realna alternatywa dla Starlinka – pozostaje otwarte.
Wszak takie usługi, bazujące na satelitach geostacjonarnych, jak UASAT, mają pełne prawo bytu w Ukrainie. Mogą być przydatne jako opcja rezerwowa dla szpitali czy banków na głębokich tyłach, gdzie szybkość reakcji nie jest krytyczna, a potrzebna jest po prostu stabilność, gdy wszystko inne „leży”.
Ale pozycjonowanie satelity GEO jako pełnoprawnej alternatywy dla systemu LEO w kraju walczącym, gdzie łączność jest potrzebna przede wszystkim do skutecznego prowadzenia działań bojowych – to, delikatnie mówiąc, niepoprawny marketing.
W końcu, co jest teraz ważniejsze dla Ukrainy: rozważać wariant rozwoju własnej łączności satelitarnej, czy jednak wykorzystać możliwości amerykańskiego Starlinka?